piątek, 20 marca 2015

Rozdział siódmy

Perspektywa Jasia

   Jechaliśmy właśnie do klubu ,,Pod różową parasolką''. Monika siedziała z tyłu, ja na miejscu pasażera, a David prowadził. W lusterku zauważyłem, że dziewczyna wyciąga swój telefon i coś w nim majstruje. Po chwili przyłożyła urządzenie do swojego ucha i powiedziała:
-Hej Ana - chwila przerwy - dzwonię tylko żeby ci powiedzieć, że jadę na akcję - znowu cisza z jej strony - nic mi nie będzie, spokojnie - dziewczyna ponownie umilkła - tak ja też tęsknie. Dobra muszę kończyć, trzymaj się - po chwili rozłączyła się i schowała telefon do kieszeni. Miałem ochotę zapytać z kim rozmawiała, ale to chyba nie są moje sprawy. Jeszcze sobie pomyśli, że jestem wścibski.
   Zatrzymaliśmy się na parkingu. Monika pierwsza wysiadła z auta i bez słowa podeszła do tylnich drzwi klubu, za którymi po chwili zniknęła. David i ja opuściliśmy samochód chwilę później i udaliśmy się do głównego wejścia. Według planu, ja miałem wejść do środka chwilę po Davidzie, aby nikt nas ze sobą nie powiązał.
-Ciebie wogóle tam wpuszczą? - spytał mężczyzna sarkastycznie.
Zdziwiony zapytałem:
-Ale o co ci chodzi?
-Nie obraź się, ale wyglądasz jak szczyl - rzucił na odchodnym.
Chciałem mu odpyskować, ale już poszedł. Może to i lepiej, bo może wtedy wziął by mnie za jeszcze większego szczyla. No muszę przyznać, że ma facet trochę racji. Nie wyglądam szczególnie dojrzale, w dodatku aparat na moich zębach raczej mnie nie postarza, ale przynajmniej nie wyglądam jak przerośnięty kabaczek.
   Minęło trochę czasu, więc postanowiłem, że wejdę do środka. Ochroniarz nie miał żadnych problemów z wpuszczeniem mnie - na szczęście, bo jeszcze Pan Duży miał by kolejny powód do żartów.
   W środku było kolorowo od blasku licznych reflektorów zawieszonych pod sufitem. Usiadłem przy barze i zamówiłem szklankę soku pomarańczowego. Rozejrzałem sie po pomieszczeniu. Tancerki były na scenie, po sali krążyły panie do towarzystwa, a David siedział przy jednym ze stolików. Jakaś kobieta w różowej bieliźnie do niego podeszła. Nie wiem czy facet tak dobrze udawał, ale wyglądało to na autentyczny flirt. Chyba nawet był autentyczny, bo nawet nie zauważył gdy w sali pojawiła się istna bomba atomowa. Ta bomba atomowa miała na imię Monika.
   Wyglądała pięknie i strasznie seksownie. Nie mogłem oderwać oczu od jej długich nóg i kształtnych pie.... eee.. Skup się Janek, skup się.
   Do klubu wszedł Lubasznikow. Od razu widać jego rosyjskie korzenie. Usiadł w strefie dla VIPów i zamówił Whiskey.
   Minęło kilka minut od jego wejścia, a on jeszcze nie zawołał do siebie Moniki. Prawda jest taka, że trzeba by być kompletnym debilem i niedorozwojem, żeby choćby pomyśleć o wybraniu kogoś innego niż ona. Inne dziewczyny w tej sali mogły się schować. Naprawdę.
   Podchodzi do niego. Chyba taki był plan. Chwila! Czemu on ją obejmuje? Niech jej nie dotyka!
Moje ręce automatycznie zacisnęły się w pięści. Nie wiem czemu, nie kontrolowałem tego. Nie mam też pojęcia, dlaczego tak się wściekam. Podobnie było też, gdy zobaczyłem jak David ją obejmuje...
   Lubasznikow i Monika wychodzili z klubu, więc dałem Davidowi znak, że musimy iść.
   Jechaliśmy za czarnym Audi, aż dotarliśmy do hotelu ,,Expresja''. Gdy mężczyzna i Monika weszli do środka wysiadłem z samochodu, David za mną. Ruszył w kierunku jakiegoś budynku, a ja potruchtałem za nim. Wspięliśmy się na dach po drabince znajdującej się na ścianie. Całe szczęście, że tam była, bo inaczej byłby problem.
   Z dachu mieliśmy doskonały widok na wszystkie pokoje. Gdy w jednym z nich zapaliły się światła, dostrzegłem Monikę. Ona... tańczyła... dla niego. Zezłościło mnie to. Co ja gadam, wkurwiło. Nie mogła tak po prostu wbić mu trucizny w szyję? Trzeba było robić takie podchody?!
   Z zamyślenia wyrwał mnie głos Davida:
-Trzymaj - wręczył mi lornetkę.
-Dzięki.
   Minęła chwila, po której Lubasznikow leżał w końcu nieprzytomny. Ulżyło mi.
   Monika dała z okna znak, że wszystko okej, po czym oddaliła się w głąb pokoju. Widziałem od czasu do czasu jak przechodzi poszczególnymi korytarzami w poszukiwaniu dokumentów. W końcu dorwała jego laptopa. Po chwili jego użytkowania miała wściekłą minę i odskoczyła od niego jak oparzona. Jeszcze raz wszystko przeszukała, po czym doskoczyła do Lubasznikowa. Nie jestem pewien co od niego zabrała, ale po chwili z miną pełną triumfu wpisała coś na jego laptopie. Wyjęła pendrivea z... gorsetu i włożyła go do odpowiedniego wejścia. Po chwili schowała go z powrotem w górnej części swojego odzienia. Już miała się zwijać, kiedy widocznie coś przykuło jej uwagę. Nie wiem co to było, ale najwyraźniej było to coś poważnego. Nagle z tyłu zaczął wyłaniać się jakiś kształt...
-Ruszamy! - krzyknął David. Myślałem, ze skoczy z tego dachu, on jednak zjechał po drabince. Ja zrobiłem to samo. W mniej niż siedem sekund znaleźliśmy się na schodach hotelu. David doskoczył drzwi numer 38 i  wyważył je kopniakiem. Na środku korytarza natknęliśmy się na Lubasznikowa. Mężczyzna chciał uciekać, ale mój towarzysz doskoczył do niego. Zaczęła się walka na pięści. Niestety Lubasznikow wygrywał. Cholera, w końcu ja też tu od czegoś jestem!
   Wyjąłem zza paska pistolet i krzyknąłem:
-Nie ruszać się!
Oboje znieruchomieli. David wstał powoli, Lubasznikow został na ziemi. Z jego nosa lała się krew.
-Z tego wszystkiego zapomniałem wziąć ze sobą broń - tłumaczył się David tak cicho, abym tylko ja go usłyszał.
-Weź moją - odparłem - a ja pójdę sprawdzić co z Moniką.
    Dziewczyna leżała na ziemi nieprzytomna, ale żywa. Podniosłem płaszcz leżący na podłodze i okryłem nim jej półnagie ciało, po czym wziąłem ją na ręce. Bez trudu zaniosłem ją do przedpokoju. Byli w nim już nie tylko Lubasznikow i David, ale także Robert i trzech innych tajniaków. Nie mam pojęcia, jakim cudem przyjechali oni tutaj w tak krótkim czasie.
-Co z nią? - spytał Robert patrząc na Monikę.
-Chyba ją czymś uśpił, na podłodze leży mokra szmata, która podejrzanie śmierdzi - powiedziałem.
-Zadzwonię po naszego lekarza, a ty zanieś ją do auta i czekaj na jego przyjście.
Kiwnąłem głową i wyszedłem z pokoju z Moniką na rękach. Wyglądała jakby spała. Spała w moich ramionach.
   Położyłem Monikę na tylnim siedzeniu służbowego auta jednego z agentów, a sam oparłem się o drzwi. Lekarz przybył po kilku minutach.
-To nic poważnego - powiedział po zbadaniu jej - nie jest konieczne zawiezienie jej do szpitala. Została otumaniona dość słabym trunkiem, jednak przez jakiś czas po obudzeniu może być osłabiona, więc najlepiej byłoby gdyby ktoś się nią opiekował przez ten czas.
Kiwnąłem głową. To by było na tyle ze złotych rad doktorka.
   Minęło pół godziny od całego zajścia, a wszyscy już zaczęli się rozjeżdżać. Wszystko było uprzątnięte, po niczym nie było śladu.
-I co powiedział lekarz? - zapytał Robert spoglądając na nieprzytomną Monikę przez szybę samochodu.
-Nic jej nie będzie, ale przydałoby się jej trochę wolnego i opieka na jakiś czas, bo po obudzeniu będzie osłabiona - odparłem.
-No to może być problem...
-Dlaczego? -  spytałem zdziwiony - myślę, że ktoś z jej rodziny na pewno się tego podejmie.
-Monika nie ma żadnej rodziny.
Zatkało mnie. Żadnej? Mamy, taty, siostry, wujka, nikogo?
-Dzisiaj przez telefon rozmawiała z Aną czy kimś takim... - powiedziałem z wahaniem.
-Any nie ma teraz w kraju.
Zapadła chwila ciszy. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się David.
-Ja mogę się nią zaopiekować - zaoferował się.
Nie podoba mi się ten pomysł.
-Ja też - powiedziałem nim zdążyłem pomyśleć. Oboje spojrzeli na mnie. Cholera.
-To dobry pomysł - powiedział Robert - David jesteś nam teraz potrzebny, nie mogę dać ci wolnego. Także Janek - zwrócił się do mnie - zaopiekujesz się nią?
-Tak.
   Stawiając mój samochód na parkingu przypomniałem sobie minę Davida, gdy okazało się, że ja zajmę się Moniką. Do tej pory chce mi się śmiać z jego wyrazu twarzy.
   Nikogo nie było na recepcji, więc bez zbędnych pytań zaniosłem Monikę do mojego apartamentu. Ułożyłem ją w moim łóżku, poprzednio zdejmując z niej płaszcz. Znowu była tylko w gorsecie i majtkach. Poczułem ucisk w spodniach. Zareagowałem na ten widok tak jak zareagowałby każdy mężczyzna widzący półnagą boginię. Zawstydzony własną reakcją szybko przykryłem ją kołdrą i poszedłem spać do pokoju gościnnego.

7 komentarzy:

  1. absolutnie zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, mega wciągające, czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. piszesz coraz lepiej ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. super mega i co tu dużo mówić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny ten nowy rozdział, rozkręcasz się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoją opinię :)